Raport o stanie wody 2022

 Powiększająca się z roku na rok liczba ludności na świecie oraz zachodzące zmiany w środowisku spowodują, że już w 2050 roku zasoby wody mogą się drastycznie zmniejszyć.

Co roku, 22 marca obchodzimy Światowy Dzień Wody, święto powołane przez Zgromadzenie Ogólne ONZ w grudniu 1992. Jego ustanowienie miało miejsce na Szczycie Ziemi w Rio de Jainero, a spowodowane brakiem dostępu do wody ponad 1 miliarda ludzi. Od tego dnia minęło prawie 30 lat, a statystyki są zatrważające. Współcześnie ponad 2 miliardy ludzi nie ma dostępu do czystej wody pitnej, w samej Europie problem ten dotyczy aż 100 milionów mieszkańców. Co jest przyczyną tak gwałtownych zmian i czy możemy temu zapobiec? Odpowiedź nie wydaje się tak prosta i oczywista.

0
Czarna Hańcza jest jedną z niewielu polskich rzek w dobrym stanie ekologicznym. [fot. Piotr Nieznański]

Liczby nie kłamią - niechlubne statystyki

Już w szkole podstawowej każdy uczeń dowiaduje się, że woda zajmuje aż 71% powierzchni Ziemi. Obejmuje ona przede wszystkim morza, oceany, rzeki, stawy i jeziora. Największą część wód, bo aż 97,5%, zajmują oceany. Niestety, nie nadają się do spożycia ze względu na swoje zasolenie. Jedynie 2,5% wodnych zasobów to wody słodkie, jednak część z nich uwięziona jest w lodowcach i śniegach. Tak naprawdę tylko 1% to wody pitne. Z obserwacji naukowców wynika, że powiększająca się z roku na rok liczba ludności na świecie oraz zachodzące zmiany w środowisku spowodują, że już w 2050 roku jej zasoby mogą się drastycznie zmniejszyć. Niewykluczone, że za około 30 lat większość mieszkańców naszej planety będzie miała utrudniony dostęp do wody pitnej. Już w tej chwili ponad 1 miliard ludzi na całym świecie (czyli 14,5% populacji) cierpi z powodu jej braku. Statystycznie każdego dnia około 6 tysięcy dzieci umiera w wyniku chorób wywołanych przez brak dostępu do czystej wody. W Polsce średnie dzienne zużycie wody na osobę wynosi około 150 litrów. Dla porównania: w USA na jednego Amerykanina przypada nawet 575 litrów, a w Mozambiku zaledwie 5 litrów wody dziennie na jednego mieszkańca. Rozbieżności są kolosalne. Nierównomierne rozmieszczenie zasobów wody pitnej i coraz większe potrzeby ludzi niosą za sobą ryzyko konfliktów wojennych. W każdym polskim domu średnio zużywa się 36% wody do mycia się, 15% do prania, 10% do mycia naczyń, 6% do sprzątania, tylko 3% do picia i gotowania i aż 30% do spłukiwania WC. Dane na podstawie WWF.PL „Raport Susza”.

Zmiany systemowe tak - ale zacznijmy od siebie!

Skala zmian i degradacja naszej planety wymaga natychmiastowych działań, mówimy tu o dość radyklanych zmianach systemowych, gdyż działania na poziomie indywidualnego użytkownika będą już niestety niewystarczające. Co nie oznacza, że nie powinniśmy oszczędzać tego zasobu naturalnego i racjonalizować jego zużycia. Jeżeli nie zaczniemy działać na poziomie indywidualnym, od edukacji zaczynając, a na prostych sposobach oszczędzania kończąc, to naszemu światu grozi katastrofa. Coraz bardziej upalne lata, coraz mniej śniegu zimą, płonące lasy, postępująca susza i brak wody. Lodowce w górach i lód morski w Arktyce znikają w zastraszającym tempie. Jeżeli nasze działania ograniczą się jedynie do zakręcania kranu podczas golenia czy mycia zębów, to na pewno nie wystarczy, aby uratować naszą planetę. Ale od czegoś należy zacząć!
Przeciętna Polska rodzina zużywa około 500 litrów wody na dobę. Coraz powszechniejsze użycie „perlatorów”, które napowietrzają wodę przez to zmniejszając jej zużycie, czy stosowane głównie w hotelach i miejscach publicznych, bezdotykowe baterie, pozwalają zmniejszyć jej zużycie nawet o 50 %. Szwajcarska firma Geberit z sukcesem wprowadziła na rynek elektroniczne baterie umywalkowe na podczerwień, ładujące się podczas spłukiwania wody.
Kąpiel pod prysznicem, zamiast w wannie pomaga zaoszczędzić nawet 150 litrów wody.

0
Takie rzeki powinniśmy zostawić naszym dzieciom. [fot. Piotr Nieznański]


Jednak największe zużycie wody generuje w naszym gospodarstwie domowym spłuczka WC. Modele starego typu zużywały nawet 12 litrów wody podczas każdego spłukiwania. Nowoczesne spłuczki potrafią oszczędzić do 50%. Dwudzielne przyciski sprawiają, że jej zużycie ograniczone jest nawet do 6 litrów przy dużym spłukiwaniu i 3 litrów przy spłukiwaniu małym. Nowoczesny i funkcjonalny design miski toaletowej wspomnianej wcześniej firmy Geberit, sprawia, że woda spływa z dużo większą siłą, a zastosowanie odpowiedniego zaworu w stelażu i jego regulacja plus odpowiedniej miska WC to gwarancja efektywnego spłukania toalety nawet tylko 2 litrami. Świetnym rozwiązaniem jest wykorzystywanie tzw. „wody szarej” - czyli z odzysku. Nowoczesne stelaże podtynkowe są tak skonstruowane, że mogą być zasilane bezpośrednio wodą pozyskaną np. z deszczówki. W nowoczesnych domach standardem stają się systemy ze zbiornikami do gromadzenia „wody szarej” (np. odzyskanej z powierzchni dachowej,) do ponownego wykorzystywania np. w toalecie lub do nawadniania przydomowych trawników czy ogródków. Ważne jest, aby chemia gospodarcza, wykorzystywana w domu spełniała wymogi bio-ekologiczne. Coraz powszechniejsza jest tendencja korzystania z płynów do naczyń, proszków do prania i kosmetyków do pielęgnacji ciała o podwyższonych standardach bio i eko degradacji.

Dostęp do wody podstawowym prawem człowieka

Oszczędzanie wody w codziennych czynnościach przez nas wszystkich jest działaniem ważnym i powinniśmy je kontynuować, jednak to nie rozwiąże problemu suszy i braku wody na świecie. Raport ONZ z mocą podkreśla, że dostęp do wody jest podstawową potrzebą człowieka, a woda jest niezbędna do zaspokajania pragnienia, utrzymania higieny i warunków sanitarnych oraz zachowania życia i zdrowia. WWF - World Wide Found for Nature wyraźnie wskazuje, że problem ten dotyczy nas wszystkich, jest systemowy i wymaga takiego podejścia.

Na potrzeby tego raportu AboutDecor postanowił skonsultować postawy promujące oszczędzanie wody z rozmowach z ekspertami:
Piotrem Nieznańskim - doradcą Zarządu ds. Środowiskowych Fundacji WWF Polska, inicjatorem i liderem projektów w zakresie ochrony wód, powołanym przez Ministra Środowiska do Państwowej Rady Ochrony Środowiska oraz Justyną Zborowską - szefową komunikacji marek Geberit i Koło. Na swoim koncie ma m.in.  konkurs „Projekt Łazienki” odpowiadający za poprawę warunków sanitarnych w Polsce, projekt Ambasador Geberit, skupiający przyjaciół marki i aktywności z architektami, współpracę z WWF przy programie Strażnicy Rzek i szerokie spektrum działań CSR (Corporate Social Responsibility – Społeczna Odpowiedzialność Biznesu).

0
Piotr Nieznański - doradca Zarządu ds. Środowiskowych Fundacji WWF Polska.

Piotr Nieznański - doradca Zarządu ds. Środowiskowych Fundacji WWF Polska, inicjator i lider projektów w zakresie ochrony wód, powołany przez Ministra Środowiska do Państwowej Rady Ochrony Środowiska.

AboutDecor: Zmiana klimatu, zła gospodarka wodna, niszczenie rzek i mokradeł – to wszystko prowadzi nas przed oblicze kryzysu, jakim jest brak wody, a co za tym idzie poważne zagrożenie suszą. Jak temu możemy zapobiec?

Piotr Nieznański: Właściwie to pytanie zawiera od razu uproszczoną diagnozę przyczyn, które doprowadziły do sytuacji rosnącego kryzysu wodnego. Powstrzymanie niszczenia naturalnych zasobów wodnych i zmiana dotychczasowego gospodarowania wodami to niezbędne, ale i ogromne wyzwania więc „zwykły obywatel” może uznać, że nie ma na nie wpływu.  Tak jednak nie jest.  Woda jest dobrem publicznym, a nie towarem i jako obywatele (i wyborcy) mamy wpływ na to, jak traktowane są nasze zasoby wody i mamy prawo wymagać zagwarantowania nam przez Państwo dostępu do czystej wody. Czy z tego korzystamy? Rosnąca świadomość społeczna, przepisy zapewniające dostęp do informacji publicznej powodują, że jako społeczeństwo potrafimy i możemy w coraz większym stopniu wpływać na publiczne i prywatne przedsięwzięcia, plany i inwestycje, które mogą oddziaływać na jakość i dostępność wody. W polskiej praktyce najczęściej robią to w naszym imieniu organizacje społeczne. Oczywiście możemy też skutecznie działać wyłącznie na swoim podwórku, w swoim gospodarstwie domowym. Osoby świadome tego, jak cenny jest dostęp do czystej wody i jej oszczędzanie (już nie tylko ze względów środowiskowych, ale i z uwagi na rachunki za wodę) bez większego wysiłku mogą wprowadzić w swoim domu praktyki i rozwiązania oszczędzające wodę. I nie chodzi tu o przysłowiowe „zakręcanie kranu przy myciu zębów”, ale o coraz popularniejsze używanie wodooszczędnych urządzeń, perlatorów, świadome gromadzenie i wykorzystywanie wody deszczowej (np. do podlewania trawników i grządek – oszczędzając wodę z wodociągów lub z własnych studni), korzystanie z oszczędnego sprzętu AGD (zmywarki, pralki) wymagającego coraz mniejszej ilości energii i wody.  Warto też przypomnieć, że osoby planujące budowę domu lub jakiekolwiek nowe inwestycje budowlane mają obecnie – w całym kraju zapewniony dostęp do map terenów zalewowych – dzięki czemu mogą wykluczać ich lokalizację na zagrożonych powodzią, a cennych i ważnych dla zachowania zasobów wodnych terenach zalewowych i obszarach podmokłych. 

 

Czy oszczędzanie wody w codziennych czynnościach może w jakiś sposób wspomóc powstrzymanie suszy?

Oszczędzanie wody w gospodarstwach domowych w niewielkim stopniu przekłada się na samą kwestię powstrzymania suszy. Ma jednak ogromne znaczenie dla racjonalnego gospodarowania wodą w czasie suszy i może wpływać na dostępność wody dla innych użytkowników.  Spróbuję to krótko wytłumaczyć.  Samo zjawisko suszy wynika z okresowego braku i/lub zmieniającego się w całej Polsce rozkładu opadów, a jej rozmiary są potęgowane faktem przekształcenia całych zlewni, osuszenia i zmeliorowania ogromnych obszarów (blisko 6,5 mln ha), regulacji i prostowania naszych rzek – co doprowadziło do przyspieszenia spływu wód opadowych. W dużym uproszczeniu - woda pochodząca z deszczu i śniegu zamiast pozostać w krajobrazie i w gruncie, skąd mogłaby być powoli „oddawana” do środowiska, zaczyna szybko spływać do rzek i nimi do Bałtyku.  W Polsce mamy około 320 000 km rowów melioracyjnych, które stale odprowadzają wodę, a – uwaga - tylko na 10 % z nich istnieją urządzenia/zastawki mogące zatrzymywać wodę – to ma bezpośredni wpływ na potęgowanie skutków suszy. Dopóki nie zaczniemy zatrzymywać wody „tam, gdzie spadnie deszcz”, nadal będziemy mierzyli się z ogromnymi stratami gospodarczymi w okresach suszy. Na tę sytuację nie ma wpływu zarządzanie wodą w gospodarstwach domowych.

Ale wróćmy do gospodarstw domowych i racjonalnego używania wody w okresie suszy.   Oszczędzanie wody w czasie suszy może przełożyć się na dostępność wody dla wszystkich użytkowników. Zdarza się na przykład, że w regionach mierzących się z problemem niedoboru wody, w okresach suszy konieczne jest ograniczenie używania wody z wodociągów do podlewania ogródków i trawników.  W sytuacji ograniczonego dostępu do wody jest to zrozumiałe, bo woda pitna jest niezbędna w pierwszej mierze do zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych wszystkich mieszkańców.  O tym, że w takich sytuacjach woda staje się luksusem przekonali się w 2019 r. mieszkańcy Skierniewic, miasta, w którym w okresie suszy na kilka dni zabrakło wody w kranach.

Temat suszy wciąż przez wielu spostrzegany jest jako temat abstrakcyjny. Nie wywołuje tyle strachu, co na przykład temat COVID-19 czy działania militarne Rosji. Jak realnie zagrożenie braku wody może wpłynąć na przyszłość Polski i świata?

0
Chroniona i rzadka paproć wodna. [fot. Piotr Nieznański]

Woda była, jest i pozostanie zasobem strategicznym dla każdego kraju na świecie.  Jej brak, nawet w krótkim okresie może doprowadzić do głębokiego kryzysu gospodarczego całych państw.  Konflikty o wodę i migracje w poszukiwaniu dostępu do niej mają już miejsce na całym świecie i stają się coraz częstsze.  Kryzys wodny nie jest więc wizją przyszłości, a realnym, coraz dotkliwiej odczuwalnym problemem. Według opublikowanych niedawno prognoz ONZ już w 2050 roku blisko połowa ludzi na świecie będzie cierpiała z powodu niedoboru wody. W dobie zmian klimatycznych problem ten nie ominie Polski, która już znajduje się w grupie państw cierpiących na deficyt wody. Naszym problemem jest dodatkowo bardzo zły stan wód powierzchniowych.  Ich kondycja - nawet na tle innych krajów europejskich - wygląda fatalnie. Tylko niecałe 5% polskich rzek jest w dobrym stanie ekologicznym. Prawie 80 % z nich zostało przekształconych. Blisko 91 % wód powierzchniowych wymaga już działań renaturyzacyjnych. Ta wiedza, choć już powszechna dla środowisk zajmujących się zasobami wodnymi, nie trafia jeszcze szeroko do społeczeństwa. A to jest stan wymagający natychmiastowych działań naprawczych, o które to my obywatele - powinniśmy się upominać. Mamy do tego prawo, a Państwo (zgodnie z prawem krajowym i unijnym) ma obowiązek podjąć „wszystkie nieodzowne działania” dla zapewnienia dobrego stanu wód. Warto przy tym pamiętać, że zapotrzebowanie na wodę, a w związku z tym i konkurencja o nią rosną. W tej sytuacji, bez podjęcia natychmiastowych działań dla poprawy stanu wód, czekają nas coraz częstsze konflikty.

Co powinniśmy zmienić w naszym codziennym, domowym gospodarowaniu wodą? Czy nasze działania mają jakikolwiek wpływ na środowisko? Czy nie jest za późno na zmiany na poziomie indywidualnej jednostki?

W naszym codziennym, domowym gospodarowaniu wodą możemy zmienić bardzo dużo.  Poczynając od oszczędzania wody (o czym w poprzedzających akapitach) po wprowadzenie do użytkowania wody deszczowej.  Wbrew pozorom nie jest to trudne.  Przy budowie lub remoncie domu warto uwzględnić gromadzenie deszczówki i jej wykorzystanie do spłukiwania, prania oraz podlewania ogrodu.  Obecne technologie pozwalają na sprawne gromadzenie i redystrybucję wody deszczowej wszędzie tam, gdzie możemy jej użyć (nie musimy przecież spłukiwać toalet czystą pitną wodą). Jeżeli mamy trawnik lub ogródek łapmy deszczówkę i wykorzystujmy ją do podlewania.  Można to robić nawet na balkonach w blokach, a niektóre miasta wprowadziły już akcje informacyjne, a nawet dotacje na wykorzystanie deszczówki. Przykładem taki praktyk jest np. Metropolia Śląska z akcją „Pado dyszcz chytej woda!”: https://metropoliagzm.pl/wp-content/uploads/2020/09/Pado-dyszcz.-Chytej-woda-SL.pdf.
Nie musimy przy tym stosować kosztownej czy skomplikowanej technologii - beczka pod rynną też może być dobrym rozwiązaniem. Przydomowych ogrodników zachęcam do przejścia na uprawy permakulturowe, znacznie oszczędzających miejsce i pozwalających na odczuwalne zredukowanie ilości wody potrzebnej do podlewania przydomowych upraw. 
Kolejna rzecz to rozszczelnienie zabetonowanej powierzchni. Warto pod tym kątem spojrzeć na swoje podwórko i tam, gdzie jest to możliwe rozszczelniać zabetonowane lub zakryte nieprzepuszczalnym materiałem powierzchnie (trawnik zamiast betonu, żwir lub grys kamienny zamiast kostki brukowej itp.).  Gleba jest też świetnym magazynem wody, co prawda jej nie widzimy, ale codziennie korzystają z niej wszystkie rośliny i organizmy żyjące w glebie. Takie działania mają nie tylko bardzo pozytywny wpływ na nasze otoczenie, ale wprowadzane powszechnie dałyby ogromny i odczuwalny dla środowiska efekt.
Podobnie jak zamiana monotonnych, niezróżnicowanych gatunkowo trawników na tzw. „kwietną łąkę” nie wymagającą stałego koszenia i ustawicznego podlewania.  Nigdy nie jest za późno, żeby takie zmiany wprowadzić w swoim otoczeniu, domu, gospodarstwie. Takie małe indywidualne działania, gdy staną się normą, dadzą duży efekt i doprowadzą do odczuwalnej w wielkiej skali zmiany systemowej.  

0
W ostatnich latach doszło wręcz do dewastacji wielu polskich rzek. [fot. Piotr Nieznański]

Czy to już ostatni dzwonek na systemowe zmiany w gospodarce wodnej nie tylko Polski, ale i całego świata?
Systemowe zmiany w gospodarowaniu wodami w Polsce są od lat postulowane przez użytkowników wód, biznes, naukowców, organizacje społeczne. Kolejne zmiany prawa wodnego i powołanie nowych instytucji dotychczas nie doprowadziły do zmiany sytuacji na lepsze. Niestety w ostatnich latach doszło wręcz do dewastacji wielu polskich rzek kolejnymi pracami regulacyjnymi i tzw. pracami utrzymaniowymi na rzekach. Skala niszczenia naszych rzek jest porażająca. Według szacunku WWF tylko w latach 2010-2017 takie prace przeprowadzono na blisko 40 000 km naszych rzek. Te prace, jak wcześniej wspomniałem, przyspieszają przepływ wód i doprowadzają do pogłębiania problemu suszy. Zamiast działań poprawiających stan wód, służących naturalnej retencji i zatrzymywaniu wody w zlewni w gospodarce wodnej nadal dominują inżynieryjne plany ujarzmiania rzek rodem z poprzednich epok.  Wbrew dostępnej wiedzy, zaleceń naukowców i publikowanych alertów eksperckich obecne rządowe programy wypełnione są planami dalszej regulacji, a nawet kanalizacji rzek, budowy zapór, zamiany rzek w drogi wodne.  To działania ewidentnie pogarszające stan wód. Niestety kwestie poprawy stanu wód płynących, renaturyzacji wód, ochrony i odtwarzania naturalnej retencji, chociaż pojawiają się deklaratywnie w tekstach tych dokumentów to – w odróżnieniu od dużych inwestycji - nie są uwzględnione w budżetach na gospodarkę wodną. Opublikowane ostatnio Alerty Wodne OEES (Open Eyes Economy Summit) https://oees.pl/alerty-eksperckie/ wskazują, że nie tędy droga.

22 marca obchodzimy Międzynarodowy Dzień Wody. Czy taki „dzień” jest potrzebny i czy może on zmienić naszą świadomość odnośnie do problemu, przed którym stoimy?

Międzynarodowy Dzień Wody, a właściwie towarzyszące jej coroczne kampanie informacyjne, akcje i eventy są bardzo potrzebne – są okazją do zainteresowania całej globalnej społeczności tematem, który jest słabo zauważalny (przynajmniej, dopóki płynie woda w kranie). W większości krajów, które do tej pory nie miały problemu z dostępem do wody, często panuje przekonanie, że jest to jakiś problem krajów trzeciego świata – coś, co jest daleko i nie dotyczy nas bezpośrednio.  Tymczasem ten problem zaczyna być już odczuwalny na całym świecie, a konflikty o wodę mają miejsce na wszystkich kontynentach i jako taki stał się globalnym wyzwaniem XXI wieku.  Zmiana zaczyna się nie od momentu, w którym zdobędziemy wiedzę np. o jakimś zagrożeniu, ale wtedy, kiedy zaczynamy coś z tym robić.  Warto zmianę zacząć od siebie i swojego podejścia do wody. Międzynarodowy Dzień Wody nie pozwala nam o tym zapomnieć. 



Justyna Zborowska - szefowa komunikacji marek Geberit i Koło, zaangażowana w akcję związane z Dniem Wody czy Tygodniem Rzek organizowany przez WWF.

0
Justyna Zborowska - szefowa komunikacji marek Geberit i Koło.

AboutDecor: Porozmawiajmy o odpowiedzialności za kryzys jakim jest brak wody, a co za tym idzie poważne zagrożenie suszą. Jak temu możemy zapobiec? Czy firmy mogą działać odpowiedzialnie i w zgodzie z przyrodą?

Justyna Zborowska: To bardzo trudne pytanie, bo dotyczy wielu aspektów np.: tego w jaki sposób się zachowywać w przyrodzie, jak dbać o bioróżnorodność, co w zakresie ochrony zasobów robi każdy z nas, co leży po stronie biznesu a co konsumenta.

Myślę, że jest to pytanie dotyczące odpowiedzialności i tę odpowiedzialność budujemy na kilku poziomach. Ja mogę odnieść się do wąskiego spektrum i wiem, że mamy tu wiele do zrobienia. Myślę o odpowiedzialności producenta i jednocześnie wymagania tej odpowiedzialności od drugiej strony - klienta.

Uważam, że pierwszym ogniwem jest klient. Klient  świadomy mówi  sprawdzam! Wymagam od marki jakości - nie na 5 minut tylko na kolejne lata i chcę, aby ten produkt był jak najlepszy, ponieważ płacę za niego niemałe pieniądze. I mam świadomość, że wytworzenie wymaga zasobów, godnej pracy, myślenia o środowisku i cyklu życia produktów, który powinien być odpowiednio długi. Po drugie odpowiedzialność spoczywa oczywiście na producencie. Dlaczego na producencie? Ponieważ producent odpowiada za produkt, który dostarcza na rynek. Cały wysiłek w firmie Geberit idzie na to, aby każdy następny produkt był lepszy od jego poprzednika. To jest pewnego rodzaju deklaracja, że nie myślimy w kategorii tu i teraz, tylko myślimy w kategorii dekad. W tym kierunku edukujemy naszych klientów. Jeżeli kupujesz produkt, zwłaszcza do łazienki, to dobrze się zastanów:

- kiedy będziesz go następnym razem zmieniał?

- jakie funkcje ma spełniać i jak długo?

- czy wiesz, jak go prawidłowo serwisować, aby służył Ci przez lata?

To są proste pytania, ale często większość z nas podejmuje decyzję pod wpływem emocji, chwili, trendu, mody, wyzwania.

Cały czas powinniśmy myśleć o tym, czy remont łazienki robimy na 10, 15, a może na 20 lat. Każdy z tych elementów, który włożymy do łazienki, czy to będzie to, co schowamy za ścianą, czy to - co postawimy na zewnątrz, ma świetnie spisywać się w przestrzeni, ma mieć określone funkcje, powinien mieć do tego usprawnienia technologiczne, zwłaszcza te oszczędzające wodę, ale także ma ładnie się starzeć i być w pełni funkcjonalne przez dekady. Jeżeli nie podejmiemy odważnych decyzji przy zakupie, jeżeli nie zainteresujemy się konsekwencją tych decyzji, to za chwilę będzie trudno coś zmienić.

Mam wrażenie, że we współczesny designie urządzeń sanitarnych mamy przerost przysłowiowej formy nad treścią, co w pewien sposób stawia funkcjonalność danego urządzenia na drugim miejscu. Czy znakiem współczesnych czasów, a nawet pewnym zagrożeniem, nie jest stawianie designu przed trwałością i funkcjonalnością urządzeń sanitarnych? Czy szwajcarska firma, którą jest Geberit, podtrzymuje tradycję solidności i niezawodności szwajcarskiej marki?

Cieszę się, że mówimy o szwajcarskości. DNA Szwajcarii to DNA ludzi pochodzących z gór. Szwajcarzy nauczeni przez pokolenia funkcjonować w trudnych warunkach klimatycznych, myślą o przedmiotach w kategoriach maksymalnej funkcjonalności: przedmiot musi dać się naprawić i ma być wieloletni. 
Z tej filozofii właściwie wyprowadzili większość swoich działań biznesowych.
Jakość w firmie Geberit jest rzeczą podstawową, tu nie ma żadnych kompromisów.  To jest zapisane w strategii zrównoważonego rozwoju naszej firmy. To są elementy, z których dumni są nasi pracownicy i  widać to np. w badaniach, które robi firma. Większość pracowników Geberit podkreśla, że jest po prostu dumna ze swojego produktu oraz poleci go przyjacielowi i członkowi rodziny.
Wracając do designu i funkcjonalności - te dwa elementy nie powinny się wykluczać, one powinny z siebie wynikać. Pod hasłem „Design meets Function” kryje się zobowiązanie, jeżeli przedmiot, o którym mówimy: np. miska WC skonstruowana jest w określony sposób to inżynierowie myślą z perspektywy, jakie ona ma spełniać funkcje, w jaki sposób może oszczędzać wodę i energię, co zrobić, aby ten produkt działał jak najdłużej i jednocześnie elegancko prezentował się przez lata.

Przywiązujemy ogromną wagę przede wszystkim do funkcjonalności i designu. Nie bez kozery zatrudniliśmy do projektowania naszych produktów Christopha Behlinga – który zajmuje się przede wszystkim precyzyjnym projektowaniem szwajcarskich zegarków. To tak jakby przenieś precyzje i dokładność szwajcarskiego zegarka na toaletę.
W tej kulturze życia zgodnie z myśleniem odpowiedzialnym ekologicznie, , rzeczy muszą być trwałe, łatwe do utrzymania w czystości, tak aby nie zalewać ich straszną ilością chemicznych środków czyszczących. Produkty muszą stanowić bryłę, która przez wiele lat będzie wyglądała w łazience dobrze i ponadczasowo. To jest dla nas kluczowe. To musi ładnie się starzeć!

Jak zatrzymać wodę domowym obiegu, czy istnieją proste technologie umożliwiające lepsze gospodarowanie domowymi zasobami wodnymi.

Mówiąc językiem konsumenckim Geberit zajmuje się rozprowadzaniem wody po budynku. Robimy to zarówno za ścianą jak i przed ścianą. Nasi technolodzy inżynierii sanitarnej odpowiadają za wszystko co dotyczy wody w budynku, dostarczania jej do umywalek, do sanitariatów, do punktów poboru wody. To także cały szereg rozwiązań, które są związane z odprowadzaniem wody np. z dachu. Noga technologiczna Geberitu jest ogromna. I tego konsument zazwyczaj nie widzi. Natomiast konsument nas widzi wtedy, kiedy przenosimy się przed ścianę łazienki.

Tu znajdziemy produkt typu toaleta myjąca, genialnie zaprojektowany brodzik z odpływem, który ma być łatwy w utrzymaniu czystości, a jednocześnie przypominać coś, co jest dla nas bardzo ważne: bezpieczeństwo, naturę, ponadczasowość - element związany z odczuwaniem. 
Z jednej strony technologia z drugiej strony wyraźnie doświadczanie i odczuwanie. Mówimy tu o produktach takich jak umywalki, szafki, lustra oraz to z czym Geberit jest najbardziej kojarzony - czyli ze stelażem podtynkowym. Geberit posiada funkcjonalne rozwiązania polegające na wykorzystaniu grawitacji i prostych zjawisk fizycznych. W czasach, gdy design jest bogiem często zapomina się o funkcjonalności danych urządzeń.

0
WC Geberit One podczas spłukiwania woda wpływa do miski ustępowej,  wytwarzając spiralny wir. [fot. Geberit]


Przy budowie domu warto wziąć tę cząstkę eko-odpowiedzialności na siebie, i pomyśleć o odzysku tzw. wody szarej.  To oczywiście jest łatwiejsze w przypadku obiektów publicznych.  Natomiast rozwiązania do wnętrz, czyli na przykład stelaż podtynkowy, który jest dostosowany do wody szarej to jeden z takich podstawowych elementów, który jest w naszej ofercie.  Ale to nie jest jedyne rozwiązanie. W każdej strefie mamy rozwiązania ułatwiające skuteczne zarządzanie wodą.
Co to znaczy lepiej zarządzać wodą?  To znaczy, że jak najmniej tej wody zużywać.
Na przykład w misce WC Geberit One podczas spłukiwania woda wpływa do miski ustępowej,  wytwarzając spiralny wir. Dzięki zoptymalizowanemu przepływowi wody spłukiwanie jest bardzo ciche, dokładne i zużywamy mniej wody. To, że w domu mamy podwójną instalację i produkty do „wody szarej”, powoduje, że można wykorzystać wodę z np. deszczówki do spłukania nieczystości w strefie WC.

Myślimy też w kategoriach projektu budynku np. wieżowca. Materiał z jakiego jest wykonany produkt i ilość potrzebna do produkcji danego elementu ma także wpływ na zużycie wody. Możemy zastosować rurę o mniejszym przekroju. Dzięki temu zabiegowi ciśnienie wody będzie większe, a przy okazji zaoszczędzi się przestrzeń. Zawsze należy myśleć o perspektywie długoterminowej w każdym produkcie. 

22 marca obchodzimy Międzynarodowy Dzień Wody. Czy taki „dzień” jest potrzebny i czy może on zmienić naszą świadomość odnośnie do problemu braku wody?

0
Geberit angażuje się także w wiele innych mikroprojektów związanych z rzekami. [fot. Piotr Nieznański]

Geberit  m.in. dzięki programowi  Strażnicy Rzek, zaangażował  się w wiele aktywności związanych z wodą: Dzień Wody, Tydzień Rzek czy Dzień Oceanów. Z okazji Światowego Dnia Rzek prowadziliśmy akcję Rzeka Urzeka. Jej celem było wzbudzenie zainteresowania problemami nadrzecznych ekosystemów i ich ochroną. Tylko w 2020 w ciągu całego tygodnia pojawiło się wiele historii publikowanych przez partnerów akcji na Facebooku i Instagramie. Geberit włączył do akcji znane osobistości świata architektury takie jak: Anna Koszela, Anna Olga Chmielewska, Jola Skóra, Joanna Kulczyńska, Magdalena Federowicz-Boule, Bartosz Trzop, Jacek Tryc, Grzegorz Goworek oraz prof. Jan Sikora. Architekci opowiedzieli, co urzeka ich w rzekach, a także dzielili się swoimi wspomnieniami i przeżyciami z nimi związanymi. Akcja miała obudzić wśród ludzi pozytywne skojarzenia, sympatię oraz przywiązanie do polskich rzek. Informacje o wydarzeniu pojawiły się w ponad 30 publikacjach medialnych oraz na Facebooku, Twitterze i Instagramie. Geberit angażuje się także w wiele innych mikroprojektów związanych z rzekami. Jednym z nich była akcja Sprzątania Brzegów Warty, organizowana przez fundację Ratuj Ryby. Wspieranie małych organizacji lokalnych, np.: zrzeszonych w „Koalicji Rzecznej” to wspaniała szansa na zaangażowanie naszych pracowników i lokalnej społeczności.
Do programu Strażników dołączyło wielu  wolontariuszy i to ich wysiłkiem udało się zmapować rzeki.


Każdy Polak mieszka w okolicy jakiejś rzeki i co z tego? A „choćby” to, że z tych rzek mamy wodę w kranach. Sytuacja wodna i wody słodkiej, pitnej w naszym kraju zmienia się na niekorzyść.  Każdy z nas musi zastanowić się nad własnymi nawykami dotyczącymi rzek i słodkiej wody. Edukacje należy zacząć już w przedszkolu. Należy zadawać pytania co można zrobić lepiej. Dzięki lekcjom edukacyjnym z okazji Dnia Wody udało się rozwinąć sieć wolontariatu. Pracownicy firmy Geberit chodzili na lekcje edukacyjne do szkół, informując dzieci o tym jak ważnym zasobem jest woda, dlaczego   rzeka jest naszym krwioobiegiem. Takie zaangażowanie jest ważne, bo dzięki temu budujemy społeczeństwo, które jest odpowiedzialne i świadome. To jest świetne, że tylu ludzi ruszyło w teren z akcją uświadamiania jak ważne są rzeki albo włączyło się w akcję edukacyjną. Organizowaliśmy tydzień rzek, robiliśmy webinaria poświęcone oceanom, spływy kajakowe, jednocześni tworząc przestrzeń do zbierania informacji, edukowania się nawzajem i zastanawiania się, co mogę zrobić lepiej.  Myślę, że tych aktywności lokalnych Geberit ma najwięcej w grupie producentów urządzeń wodno-sanitarnych.
Na koniec możemy sobie i innym życzyć przede wszystkim konsekwencji w działaniu i jeszcze więcej odwagi do tego, aby coś zmieniać i po stronie firmy i po stronie naszych klientów.

0
Geberit posiada funkcjonalne rozwiązania polegające na wykorzystaniu grawitacji i prostych zjawisk fizycznych. [fot. Geberit]